Na ten blog nie wchodzę od czerwca chyba, a dziś weszłam tu przypadkiem.
Zapraszam Cię do nowej lokalizacji: www.welcome-to-edinburgh.blogspot.com, wkrótcę napiszę o szkockich nogach:)

Pozdrawiam, Hania


2009-01-05





Na ten blog nie wchodzę od czerwca chyba, a dziś weszłam tu przypadkiem.
Zapraszam Cię do nowej lokalizacji: www.welcome-to-edinburgh.blogspot.com, wkrótcę napiszę o szkockich nogach:)

Pozdrawiam, Hania


2009-01-04







Przez ostatni tydzień wiele się wydarzyło. Zmiana miejsca (kraju!) zamieszkania, nowy dom, nowi ludzie. Do tego wyszło, że rzeczywisćie jestem uzależniona od Internetu... To był straszny tydzień bez sieci... Ale od wczoraj znów jestem online i teraz napiszę Wam co o tym wszystkim myślę.

IN PLUS
- mieszkam w Szkocji i w Wielkiej Brytanii w ogóle;
- jestem z Mężem w naszym pierwszym własnym mieszkanku;
- z okien widzę Wheatfield Stand-stadion Heartsów Edinburgh;
- życie nie jest drogie (porównując ceny do tutejszych zarobków, a nie przeliczając je na złotówki);
- komunikacja perfekcyjna (nie zauważyłam, żeby coś się spóźniało, a jeśli nawet, to autobusy jeżdżą tu bardzo często);
- piętrowe autobusy!!!
- Edinburgh jest naprawdę pięknym miastem-o ile zdążyłam zorientować się jeżdżąc głównymi ulicami miasta, ale dziś wybieramy się na Starówkę i dopiero sobie pooglądam!
- polski sklep tuż pod domem:)
- na ile zdążyłam się zorientować-Szkoci to mili, otwarci ludzie, a nie dusigrosze; ustępują miejsca kobietom, przepuszczają je przodem, są zwykle uśmiechnięci i wyrozumiale podchodzą do dukających Polaków (jednej Polki, I mean);

IN MINUS
- weź się człowieku dogadaj ze Szkotem! gadają gorzej niż Anglicy-kluski w gębie i wyrzucanie z siebie słów z prędkością światła;
- lewostronny ruch-I can't get used to...
- rzeczywiście horrible food (zwłaszcza chleb), ale kawa jest ok (Tchibo);
- więcej minusów nie pamiętam, ale na pewno sobie przypomnę.

Co do samego lotu, to było to z mojej strony: wiele hałasu o nic. Odprawa przebiegła bez problemu. Miejsce w samolocie zajęłam sobie przy samym oknie i dzięki temu widziałam wszystko jak na dłoni: zmniejszające się domy, nitki dróg, pola, lasy, a potem chmury:) Niesamowite wrażnie. Tylko zmianę ciśnienia odczułam dość boleśnie... ból głowy i uszu był momentami nie do zniesienia... I rzeczywiście-przy starcie i lądowaniu wpiera człowieka w fotel:)

Dziękuję wszystkim za komentarze i słowa otuchy. Teraz postaram się być z Wami na bieżąco:)


2008-06-06





zaczyna się już jutro. Jeszcze dwanaście godzin stresu. A potem odjazd na lotnisko, trochę stresu przy odprawie (sama nie wiem czego się bać... tego, że to pierwszy raz?), godzina czterdzieści i... pełnia szczęścia:)
Stęskniony Mąż, własne (wynajmowane, ale...) mieszkanie, nowi ludzie, otoczenie, nowy świat. Spełnia się moje marzenie. 10 lat temu, kiedy marzyłam o Wielkiej Brytanii przy sercu dzwonu Zygmunta na Wawelu, nie spodziewałam się jeszcze że sprawy tak właśnie się potoczą. Że to wszystko stanie się rzeczywistością. Marzenia jednak się spełniają:)

Boję się i cieszę jednocześnie. Zaczyna się coś nowego w moim życiu.

Ten blog ma być w zamierzeniu zapisem tej wielkiej przygody. O ile czas i dostęp do sieci pozwoli na spisanie tu kilku słów. Będę wdzięczna za uwagi, pomysły i Wasze wrażenia-może ktoś jeszcze był w Szkocji?

Chaotyczna bardzo ta notka, ale naprawdę nie jestem w stanie bardziej się skupić. Nerwy trzymam na wodzy, ale zaraz albo się rozkleję albo z wrażenia nie zasnę... Ale wierzę, że będzie dobrze.

Do poczytania zatem:)


2008-05-29

Guestsbook

SZKOCJA
Edinburgh
Szkocja kraina legend
Szkocja po polsku

POD RĘKĄ
Tutaj mnie znajdziesz
Wejście służbowe

PRZYJACIELE
Lepsza połówka
Annie
Hagne hasło
Chuda
Sylwia
Basia

WSPÓLNOTA DOŚWIADCZEŃ

2009
styczeń
2008
czerwiec
maj


by me
pictures by allposters